stdarek
Główna
 
Aktualności
 
Stowarzyszenie
 
Zasady Ideowe-Program
 
Prasa SW Trójmiasto
 
Prasa SW SKP
 
Inne druki ulotne SW
 
Książki i broszury SW
 
"Poza Układem"
 
Prasa inna druk SW
 
Radio SW
 
Terroryści i oszołomy :)
 
Ludzie
 
Relacje
 
Galeria
 
Ciekawe
 
Linki - strony SW
 
Forum SW

Marek Czachor

 

Żołnierz Solidarny[1]

 

Akcja o charakterze „dywersji ideologicznej”, adresowana do zawodowych żołnierzy Ludowego Wojska Polskiego, przeprowadzona w latach 1988-89 przez Solidarność Walczącą i Liberalno-Demokratyczną Partię „Niepodległość”. W okresie od lata 1988 r. do marca 1989 r. zgromadzono kilka tysięcy prywatnych adresów żołnierzy zawodowych i cywilnych pracowników LWP,  a także różnych instytucji wojskowych takich jak szpitale, uczelnie, czy biblioteki. Zbieranie adresów prywatnych ułatwał fakt istnienia w praktycznie każdym mieście osiedli administrowanych przez garnizonowe i wojskowe administracje mieszkańców (GAM, WAM). Adresy były spisywane z list lokatorów. Następnie, pod koniec kwietnia i w listopadzie 1989 r. na losowo wybraną grupę adresów rozesłano dwa kolejne numery czasopisma „Żołnierz Solidarny”. Podjęto też próby bezpośredniego dostarczania „Żołnierza Solidarnego” na teren jednostek wojskowych. Nr 1 został rozesłany z wielu miejsc w Polsce, przy czym starano się uwzględnić efekt opóźnienia działania poczty tak, by listy dotarły do adresatów mniej więcej w tym samym czasie, co miało zminimalizować skutki ewentualnego przeciwdziałania ze strony kontrwywiadu. Starano się też uwzględnić geograficzny rozkład adresatów w sposób nie wyróżniający Trójmiasta i Warszawy, czyli ośrodków, które działania organizowały. Ta pierwsza faza objęła m.in. Nowy Dwór Mazowiecki, Legionowo, Dęblin, Lublin, Gorzów Wielkopolski, Zieloną Górę, Szklarską Porębę, Jelenią Górę, Bydgoszcz, Tczew, Malbork, Gdynię, Gdańsk, Kołobrzeg, Tarnów, Rzeszów, Olsztyn, Kraków, oraz Górny i Dolny Śląsk. Zachował się też fragment bazy danych z adresami prywatnymi. Zawierał 5649 adresów z 34 miast. Ponadto, w rejonach z których brak było adresów prywatnych, zastosowano adresy jednostek i instytucji wojskowych. Wg Bolesława Siedleckiego ta druga baza danych liczyła ok. 8000 adresów. Rzeczywisty nakład 1 numeru wyniósł ok. 3000 egz., choć mówiło się o 35000, z czego mniej więcej połowę rozesłano pocztą. Celem dezinformacji znaczna nakładu 1 numeru została wysłana z urzędów pocztowych Dolnego Śląska. Ze względów konspiracyjnych postanowiono także przeprowadzić całość działań z pominięciem zasadniczych struktur zarówno SW jak i LDP „N”, i oprzeć się o sprawdzone kontakty osobiste. Nr 1  został wydrukowany częściowo (kartki 1 i być może 4) metodą sitodruku przez osoby dotychczas niezaangażowane w działalność konspiracyjną. Kartki 2, 3 i co najmniej częściowo 4, wydrukowano na offsecie w jednej z podziemnych drukarni Warszawy, ale nie zawierały one żadnych treści sugerujących ich przeznaczenie.  Nr 2 był drukowany w całości na offsecie przez drukarnię SW Trójmiasto. W archiwum elektronicznym redakcji biuletynu SW Trójmiasto odnaleziono jeszcze trzy kolejne numery „Żołnierza Solidarnego”, lecz trudno w tej chwili stwierdzić, czy wszystkie z nich wprowadzono w obieg.

ZS nr 11zs nr 22zs nr 33zs nr 44zs nr 55

Powyżej okładki wszystkich numerów

Nr 1, przygotowany pod koniec 1988 r., ale nie datowany, zawierał artykuł wstępny, informację o SW i LDP „N”, oraz całość wywiadu udzielonego paryskiej „Kulturze” przez pułkownika Ryszarda Kuklińskiego. Numer 2, z listopada 1989 r., oprócz artykułu wstępnego zawierał:

1.Przemówienie Prezydenta RP Ryszarda Kaczorowskiego wygłoszone w Londynie 17.08.1989 r. na otwarcie zjazdu 1. Dywizji Pancernej.

2. Tekst płk. S. Dronicza wraz z informacją o redagowanym przezeń niezależnym piśmie oficerów LWP „Honor i Ojczyzna”.

3. Rozmowę z uczestnikiem inwazji na Czechosłowację w 1968 r. i informację na temat Wspólnoty im. Ryszarda Siwca i Jana Palacha.

4. Artykuł W. M. Alexandra „Białe plamy na życiorysie” o gen. Jaruzelskim.

5. Omówienie konferencji prasowej Siergieja Grigorianca, przeprowadzonej 6.06.1989 r. w Paryżu, dotyczącej masakry w Tbilisi z kwietnia 1989 r..

6. Wywiad z Wiktorem Suworowem i fragmenty jego książek („Żołnierze Wolności”, „Akwarium”).

7. Adresy kontaktowe przedstawicieli SW.

            Uczestnikami akcji były głownie osoby w wieku poniżej 30 lat, w większości wywodzące się z akademickich środowisk Gdańska i Warszawy. Inicjatorem i koordynatorem akcji był Marek Czachor ps. „Michał Kaniowski” z SW Trójmiasto, który też zredagował oba pierwsze numery „Żołnierza Solidarnego” i zebrał większość adresów domowych kadry LWP. We wszystkich działaniach wspierała go Magdalena Czachor, jego żona. Adresy instytucji wojskowych zgromadził Bolesław Siedlecki z SW Trójmiasto. Dużą część adresów zgromadzili Zbigniew Mielewczyk i Maciej Kuna z SW Trójmiasto. Z. Mielewczyk odpowiedzialny był za skład komputerowy i przeszkolił drukarzy. Drukiem pierwszego numeru (na sicie) zajęła się Katarzyna Sapkowska z dwiema koleżankami (studentki Uniwersytetu Warszawskiego). Tomasz Nawara, chemik z Nowego Dworu Mazowieckiego, pomagał w składzie 1 numeru i zorganizował część offsetową druku. Ze strony LDP „N” osobą odpowiedzialną był Jarosław Matuszewski z Gdańska. Osobną grupę stanowiły osoby adresujące koperty: Jolanta Gadomska, Barbara Mielewczyk, Beata Nitecka, Krzysztof Górny, Daniel Trapkowski, Jacek Zarzycki – wszyscy z Trójmiasta. Dołożono starań, by nie adresował listów nikt, kogo charakter pisma mógł być znany SB. Praktycznie wszyscy uczestnicy wzięli udział w rozsyłaniu listów, we Wrocławiu istotny wkład wniósł Adam Orzeszek.

            Po fazie pierwszej, mającej bazować na elemencie zaskoczenia, podjęto dalsze kroki. We wszystkich działaniach kładziono nacisk na formułę mogącą sugerować, iż „robi to Wrocław”. Zaraz po rozesłaniu 1 numeru, M. Czachor „przeprowadził wywiad” z anonimowym organizatorem akcji i opublikował go w Biuletynie SW z Wrocławia. Następnie pisma SW opublikowały apel „Adoptuj żołnierza”, wzywający do przełamywania izolacji LWP, w szczególności poprzez podrzucanie zawodowym żołnierzom prasy niezależnej. Apel ten, sygnowany Agencja Informacyjna SW, również był autorstwa koordynatora akcji.

           Numer 2 został w mniejszym stopniu rozesłany pocztą, a w większym wprowadzony w zwykły obieg prasy niezależnej. Założono bowiem, iż mogły zostać podjęte przeciwdziałania uniemożliwiajace docieranie listów do wojskowych adresatów. Przygotowano jeszcze trzy numery pisma, choć trudno dziś stwierdzić ile z nich wprowadzono w obieg.

Cele akcji był wielorakie. Oprócz samego docierania z informacją do LWP, co – jak żałożono –  mogło być w dalszych fazach znacznie ograniczone przez przeciwdziałania kontrwywiadowcze, chciano przede wszystkim zmniejszyć we władzach PRL poczucie pewności co do efektów ewentualnych działań siłowych. Połączenie sił SW i LDP „N” miało stwarzać wrażenie konsolidacji urupowań niepodległościowych, przy równoczesnym podjęciu przez nie działań bardziej radykalnych i „bolesnych”. Finansowo „Żołnierza Solidarnego” wsparł Jerzy Giedroyc.

Co ciekawe, jak dziś wiadomo, początek akcji zbiegł się z przygotowaniami do wprowadzenia stanu wyjatkowego (ściśle tajny rozkaz gen. Kiszczaka z 28.04.1988 r.), od którego to pomysłu odstąpiono w dalszych miesiącach na rzecz wariantu „okrągłego stołu”.

Natomiast z perspektywy lat trzeba przyznać, iż nie są znane bezpośrednie skutki i rzeczywisty zasięg akcji. W archiwach IPN znaleziono jak dotąd jeden meldunek meldunek(sygn. IPN Wr 047/39), z dnia 23.05.1989 r., Szefa Wydziału Wojskowej Służby Wewnętrznej Jednostek Wojskowych MSW w Lubaniu Śląskim, adresowany do Szefa Zarządu WSW, stwierdzający nadejście do placówek WOP trzech przesyłek zawierających egzemplarze 1 numeru „Żołnierza Solidarnego”. Nie wiadomo jak dotąd nic na temat ewentualnych przeciwdziałań kontrwywiadowczych, ani rozpracowania agenturalnego. Jeden z uczestników był zarejestrowany jako tajny współpracownik „Junior”, ale fakt jego zarejestrowania był znany kierownictwu akcji i  nie ulega watpliwości, iż była to współpraca fikcyjna.

Jadwiga Chmielowska wspomina, iż na początku lat 1990 spotkała się w środowisku zawodowych żołnierzy z informacją o czasopiśmie „Żołnierz Solidarny”, choć wszyscy jej rozmówcy znali sprawę jedynie ze słyszenia. W ich opinii było ono redagowane przez zakonspirowaną kadrę LWP. Również wg Chmielowskiej, informacja, iż w Polsce powstało podziemne czasopismo adresowane do kadry wojskowej, kolportowana była w krajach dawnego ZSRR, w pewnych środowiskach rodzin żołnierzy biorących w owym czasie udział w działaniach wojennych.

 

Dokumenty (wszystkie teksty autorstwa M. Czachora):

 

1. Artykuł wstępny do 1 numeru „Żołnierza Solidarnego” (bez daty, koniec 1988 r.).

 

Drogi Czytelniku!

 

Wielki ruch przemian społecznych, kulturowych i politycznych zapoczatkowany w sierpniu 1980 r. objął niemalże całe polskie społeczeństwo. Praktycznie jedyną grupą społeczną nietkniętą przez idee Sierpnia pozostało LWP. Stało się tak nieprzypadkowo. Władze komunistyczne realizując starą zasadę „dziel i rządź” doprowadziły nie tylko do wyizolowania środowisk wojskowych od źródeł niezależnej informacji, ale także do powstania w tych środowiskach całkowicie fałszywego obrazu naszego ruchu. Dlatego też tragizm sytuacji po 13 grudnia 1981 r. polegał nie tylko na samym fakcie zniszczenia największego ruchu reformatorskiego w dziejach PRL. W historii Polski nie jest to w końcu nowość. Tragiczne jest natomiast to, iż większość z Was – zawodowych żołnierzy LWP – działała w dobrej wierze. Nie ulega wątpliwości, że w wypadku ponownego wolnościowego zrywu polskiego społeczeństwa zostaniecie użyci do jego zdławienia. Z drugiej strony coraz mniej prawdopodobna staje się możliwość radzieckiej inwazji na wzór Berlina w 1953 r., Węgier w 1956 r., czy Czechosłowacji w 1968 r. Rośnie więc znaczenie Waszej postawy. Od tego, czy poczujecie się wtedy solidarni ze społeczeństwem, czy z władzą, zależy przyszłość kraju.

            Zwracamy się do Ciebie w nadziei na przełamanie podziału między wojskiem a społeczeństwem. Podziału jakże wygodnego dla rządzących i jakże zabójczego dla Polski. Jednakże właśnie od Ciebie zależy, czy podział ten zostanie przełamany, czy też nie.

            Zwracamy się do Ciebie również jako do jednego z tych Polaków, którzy wzięli na siebie obowiązek obrony wolności i niepodległości swojego społeczeństwa. Ufamy, że nas zrozumiesz i poprzesz.

            „Żołnierz Solidarny” w przeważającym stopniu rozsyłany będzie pocztą na adresy zawodowych żołnierzy LWP. Adresy wybierane będą całkowicie przypadkowo. Fakt, że dany numer otrzymałeś Ty lub Twój znajomy, nie oznacza, iż otrzymał go każdy w Twojej jednostce. Jeżeli nie zawiadomisz przełożonych o otrzymaniu „Żołnierza Solidarnego” możesz uznać, że dokonałeś pierwszego kroku na drodze do stania się prawdziwie wolnym człowiekiem. Bez żadnego ryzyka możesz jednakże wysłać otrzymany numer pisma na adres jakiegoś swojego kolegi lub choćby zostawić na terenie jednostki. Z zasady będziemy się starać wysyłać kolejne numery spoza ośrodka, do którego mają dotrzeć. Jeżeli zatem otrzymasz list wysłany z terenu Twojego miejsca zamieszkania masz prawo oczekiwać, iż jesteś już jego kolejnym czytelnikiem.

            Apelujemy również do wszystkich osób, do których w taki czy inny sposób dotrze „Żołnierz Solidarny” o włączenie się do naszej akcji. Jeżeli nie jesteś żołnierzem, to z pewnością wiesz gdzie jakiś żołnierz mieszka, lub znasz kogoś kto to wie. Wyślij mu Twój egzemplarz pocztą lub włóż w drzwi. Jeżeli jesteś cywilnym pracownikiem wojska – zostaw go w miejscu pracy. Liczymy na poparcie.

 

„Solidarność Walcząca” i LDP „Niepodległość

 

2. „Solidarni z wojskiem”, wywiad wydrukowany wpierw we wrocławskim biuletynie Solidarności Walczącej i potem przedrukowany w piśmie SW Trójmiasto (cyt. za Serwisem AISW z czerwca 1989 r.)

 

Miesiąc temu informowaliśmy o akcji „Żołnierz Solidarny”, zainicjowanej przez Liberalno-Demokratyczną Partię „Niepodległość” i Solidarność Walczącą. Obecnie prezentujemy wywiad z jednym z organizatorów tej akcji.

 

AISW: Na czym polega akcja „Żołnierz Solidarny”?

 

Odp.: Na rozsyłaniu na adresy zawodowych żołnierzy i instytucji wojskowych pierwszego numeru pisma „Żołnierz Solidarny”. Pismo jest firmowane przez LDP „N” i SW. Pierwszy numer, poza tekstem redakcyjnym, zawiera całość słynnego wywiadu udzielonego paryskiej „Kulturze” przez płk. Kuklińskiego oraz informacji o LDP „N” i SW. Liczymy, że udało nam się dotrzeć bezpośrednio do 10-20% kadry LWP. Część nakładu pisma (35 tys.) puszczona jest w kolportaż.   

            Apelujemy do wszystkich osób, do których dotrze „ŻS”, o włączenie się do naszej akcji i dalsze wysyłanie pisma na adresy zawodowych żołnierzy. W każdym mieście są bloki, a nawet całe osiedla wojskowe, więc każdy wie gdzie oni mieszkają. Można wysłać pocztą albo włożyć w drzwi.

            Uważam, że akcje tę należy rozszerzyć. Nie musi to być tylko bibuła drukowana specjalnie dla nich. Już po stanie wojennym miałem dużo do czynienia z kadrą LWP. Byłem zaszokowany, bo cały ruch okresu „Solidarności” spłynął po nich jak woda po kaczce. Byli święcie przekonani o słuszności stanu wojennego. Jest to wynikim tego, że w latach 80-81 „Solidarność” i reszta opozycji całkowicie ten problem zlekceważyła.

            Apeluję więc o podchwycenie naszej akcji. Jeżeli to znowu zlekceważymy, będzie to niewybaczalny błąd. Musimy mieć świadomość, że oficjalna „Solidarność” tego hasła nie rzuci. Oni są zbyt uwikłani w układy z władzą, żeby próbować jej autentycznie zagrozić.

            W dzisiejszej sytuacji politycznej, gdy interwencja zbrojna byłaby samobójstwem linii Gorbaczowa, komuniści muszą liczyć na LWP i MSW. Trzeba doprowadzić do tego, żeby poczuli się mniej pewnie.

 

AISW: Nasuwa się analogia z akcją „N” z okresu wojny. Czy była ona dla Was inspiracją?

 

Odp.: I tak i nie. Pomysł narzucał się sam i dziwne, że nikt wcześniej na to nie wpadł. Istnieje zasadnicza różnica pomiędzy obu akcjami. W „Akcji N” podszywano się pod nieistniejace organizacje niemieckie. My nie udajemy, że „Żołnierz Solidarny” redagowany jest przez kadrę LWP. Apelujemy do nich niejako z zewnątrz.  Apelujemy do nich o solidarność z tymi, których oni uważają za swoich wrogów, a przeciez tak nie jest, bo chodzi w końcu o nasz wspólny interes, o niepodległą i demokratyczną Polskę.

            Im się mówi, że „Solidarność” chciała ich wieszać. Teraz mówi im się, że to SW chce wieszać. A tu okazuje się, że ci „kwiożerczy ekstremiści” zwracają się do nich po prostu jak bracia.

 

3. Artykuł wstepny do drugiego numeru „Żołnierza Solidarnego” (listopad 1989 r.)

 

Drogi Czytelniku!

 

            Otrzymujesz drugi numer „Żołnierza Solidarnego”, pisma redagowanego przez członków Solidarności Walczącej oraz Liberalno-Demokratycznej Partii Niepodległość, adresowanego do kadry Ludowego Wojska Polskiego.

            Organizacje nasze są grupami politycznymi pozostającymi – z wyboru – poza układem zawartym przy „okrągłym stole” miedzy komunistami a tzw. opozycją konstruktywną. Zasadniczym powodem takiej właśnie naszej postawy jest przekonanie, iż celem pierestrojki nie jest zlikwidowanie systemu komunistycznego, ale jego wzmocnienie. Nie ulega wątpliwości, że obecne reformy systemowe przeprowadzane w Polsce czy na Węgrzech są sterowane centralnie przez wojskowe ośrodki w ZSRR. Cała polska historia potwierdza jednak tezę, że imperialne cele naszego wschodniego sąsiada są w sprzeczności z niepodległościowymi dążeniami Polaków.

            Nie wierzymy więc w pierestrojkę; nie wierzymy, że „wolność przyjdzie ze wschodu”.

            Nie liczymy też na wsparcie rządów zachodnich w walce o niepodległą Polskę, gdyż demokratyczny Zachód boi się „destabilizacji” Europy Wschodniej. Polityka zachodnich państw w stosunku do Polski i naszych sąsiadów zawsze była krótkowzroczna i taką pozostaje.

            Niepodległą i demokratyczną Polskę wywalczyć możemy tylko i wyłącznie my sami, bez oglądania się na innych. Jest to całkowicie realne, gdyż po raz pierwszy od II wojny światowej Związkowi Radzieckiemu nie opłaca się interweniować w Polsce militarnie.

            Jednakże tak długo nie stanie się to możliwe, jak długo Wojsko Polskie zamiast bronić kraju przed najazdem z zewnątrz, będzie używane do walki z własnym społeczeństwem. Dlatego zwracamy się do Was, zawodowych zołnierzy LWP, o solidarność z własnym narodem, a nie z komunistami.

            Ten numer Żołnierza Solidarnego otrzymacie w listopadzie 1989 r. Z okazji rocznicy odzyskania niepodległości, 11 listopada, składamy Wam życzenia jak najszybszego zrealizowania się marzenia o Niepodległej.

 

Redakcja

 



[1] Rozszerzona i uaktualniona wersja tekstu opublikowanego w materiałach Międzynarodowego Seminarium „25-lecie Solidarności Walczącej. Sytuacja Polaków w państwach powstałych po rozpadzie ZSRR”, red. J. Chmielowska i in., Warszawa, 2007.


 


 

Link   
Szablony stron